playlist

piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 6

  Otworzyłam nagle oczy.
   Co to było? Obejrzałam się, szukając tego co mnie obudziło - nic. Byłam sama w pokoju... w szpitalu.
Za drzwiami rozległo się pukanie, a następnie weszła przez nie młoda kobieta. Przyjrzałam się jej dokładnie.
 Blond włosy związane w kucyk, niebieskie oczy i blada cera... niby normalnie, ale cały czas mi coś przeszkadzało: obraz jej wyglądał jakby nałożono na nią coś migotliwego, a kiedy przyjrzałam się jeszcze uważniej wszystko było w porządku. Chyba za mocno dostałam w głowie.
  - O wstałaś już... - pani Loss uśmiechnęła się blado. Podała mi jakieś pojemniczek z kolorowymi tabletkami i plastikowy kubek z wodą. - Połknij to. Do pięciu minut przyjdzie psycholog.
 - A kiedy dowiem się co z moją mamą i tatą? - zignorowałam jej prośbę, wyobrażając sobie zmartwione twarze rodziców.
 - Jak już psycholog przyjdzie. A teraz to zażyj.
   Popatrzyłam podejrzliwie na lekarstwa i skrzyżowałam ramiona na piersi.
  - Co to jest? - mój głos aż ociekał podejrzliwością.
  - Lek na uspokojenie.
  - Nie potrzebuję go. Nie trzeba mnie faszerować psychotropami na zwykłą rozmowę. Jeśli każdy by brał takie prochy przed jakimkolwiek dialogiem prawdopodobnie, firmy farmaceutyczne nie nadążyłyby się z produkcją.
  - Niektóre rzeczy lepiej przeżyć na haju po lekach. - Nie wierzę! Czy pielęgniarka właśnie powiedziała "haj"? - Weźmiesz?
  - Okey... - połknęłam proszki, obserwując uśmiechniętą pielęgniarkę.
  - Jak się czujesz? - zapytała z troską.
  - Puki co bez zmian.
  - Nie pytam się o efekt leków, bo jeszcze nie działają. Pytam się jak się  c z u j e s z, jakie są twoje uczucia?
  - O tym nie przyjdzie porozmawiać ze mną inny lekarz? - zapytałam podejrzliwie i jak na zawołanie ktoś zapukał.
  Catarina zerwała się, by otworzyć drzwi i przepuścić stojącą za nimi postać.
 O JA PIE*DOLE... SERIO?!
 Brunetką, która przeszła przez drzwi była ubrana w jeansy i bluzkę od projektanta, była nikim innym, jak byłą Jema. Hip, Hip, hura! Co gorszego może mi się jeszcze przydarzyć? Może moja ulubiona skrzypaczka skończy pod samochodem, rozpłaszczona jak jednowarstwowy papier toaletowy?
  - Dzień dobry. Nazywam się Theresa Grey.- Chyba jest Brytyjką, ale zanikł jej odrobinę akcent. Ciekawe, czy Jem też jest z Zjednoczonego Królestwa, jakoś nie zwróciłam na to uwagi. Spytam go o to jeśli kiedyś go spotkam. Ale najpierw musiałam zająć się czymś innym.
  - Co z moją rodziną? - pytam, bez żadnych ceregieli, a ona zatrzymała się w pół kroku. - Miałam poczekać na psychologa, by się dowiedzieć i tak zrobiłam. Ja dotrzymałam swojej części umowy, więc powie mi ktoś w końcu co za szopkę się tu odstawia?
  - Nie powiedziałaś jej? - zapytała moją pielęgniarkę, zdezorientowana.
  - Czekałam na ciebie...
  - A ja czekam na wyjaśnienia. - Może niegrzecznie tak przerywać, ale w końcu to ja jestem ta poszkodowana i to dosłownie, bo wyglądam jakby tir po mnie przejechał... dwa razy.
   - Chodzi o to, że twój wypadek - Powiedziała pani Loss -  był samochodowy.
   Czy ja coś nie wspominałam o ciężarówce, przed chwilą?
  - Potrąciło mnie auto? - spytałam zdziwiona, a odpowiedziała mi Pani Mam-W-Dupie-Czego-Chce-Mój-Chłopak-I-Że-Nadal-Mnie-Kocha-Nad-Życie-Więc-Go-Porzucam.
  - Nie, Anastazjo... Ty byłaś w tym aucie. Jechaliście z rodzicami do domu i auto się przewróciło...
  - Jak?! - przerwałam spanikowana, bo moje leki najwyraźniej jeszcze działać -  Co  z nimi?!
  - Twój tata jest w bardzo ciężkim stanie, a twojej mamie...
  - Jak ciężkim?! BOŻE, CO Z MAMĄ?! - czułam, że zaczynam histeryzować i tylko niewielka ściana powstrzymywała mnie przed rozpłakaniem cię.
  - Niestety nie udało się jej przeżyć. - powiedziała cichutko.
  Nastała cisza, której każda sekunda działa jak kilof uderzający w tamę. Nawet nie zauważyłam kiedy zaczęła pękać. Słyszałam jak tyka zegarek.
PIĘĆ.
  - Nie... nie... to nie prawda... - mówiłam - to nie możliwe... pamiętałabym... nie mogłam... jak... o Boże. 
CZTERY.
  - Przykro mi. - poczułam na swoim ramieniu dłoń Theresy.
TRZY.
  - Nie! Nie... to nie tak... na pewno!
DWA.
  - Wiem jak się czujesz.
J E D E N.
  - NIE! - chyba czymś rzuciłam o ścianę, pamiętam trzask rozbitego szkła. - NIE! KŁAMIESZ! CHCESZ ŻEBY LUDZIE CIERPIELI! WŁAŚNIE DLATEGO GO ZOSTAWIŁAŚ!
  Brunetka stała i patrzyła się na mnie szeroko otwartymi oczami, pełnymi zdziwienia, a blondynka obok z lekkim przerażeniem, zmieszanym z toną współczuciem i  lekką dezorientacją.
  - Spokojnie... Oddychaj, tylko powoli... - Catarina próbowała mnie opanować, ale coś jej nie szło.
  - NIE BĘDĘ SPOKOJNA! Chcę zobaczyć mamę! Albo tatę. - z każdym słowem energia mnie opuszczała - Proszę...  - głos mi się załamał i poleciała pierwsza łza. - Chcę ich zobaczyć... Kogokolwiek. Proszę...
  Nawet nie starałam się wstrzymywać łez. Wylewały się we mnie rzekami, a ja nie mogłam wydusić z siebie nawet słowo, bo gardło ścisnął mi ból, choć w środku była pustka, pożerająca mnie tak jak pasożyt, karmiący się moją rozpaczą. Kiedy urośnie za bardzo zniszczy mnie, moja skorupa popęka w drobny mak... a on pochłonie całą planetę jak cień. Kiedy czuję, że zaraz pożre mnie całą w mojej głowię rozlega się jak echo dawno słyszanej muzyki cichy, znajomy głos...
  To moja wina.
  I tylko on trzyma mnie ledwo na powierzchni świadomości.
  Ale na jak długo? 
 Nie znałam odpowiedzi na to pytanie.
  ------------------------------------------
Z dedykacją dla pewnego anonimka, któremu bardzo zależało na kontynuacji :D
Wybacz, że musiałeś/aś tyle czekać, ale był przytyk w pisaniu i był cud jeśli napisałam choć zdanie. 
Mam nadzieję, że może tyle być :c
Następnym razem postaram się więcej napisać ! :D
Wybaczcie błędu, no ale 1 w nocy robi swoje xD


I WAŻNIE OGŁOSZENIE!
Na najbliższych dniach (max. 10 xD) będzie można "Skrzypce Łowcy" czytać, też na Wattpadzie ;)
Tak, tak... postęp :3
A póki co, można tam przeczytać opowiadanie "List" (które przerodzi się w książkę, jak przegram zakład), oraz "Wizje Śmierci"... moje "najnowsze" dzieło :3
link ----> http://www.wattpad.com/user/paledreamer
Miłego czytania ! :D

5 komentarzy:

  1. To ja, anonimek :3
    Bardzo się cieszę, że dodałaś w końcu ten rozdział! :DDD
    Już się nie mogę doczekać następnego! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będzie więcej komów to piszę dalej c;
      A na razie to muszę się zająć przenosinami na wattpada ; D

      Usuń
  2. Koleżanka poleciła mi twojego bloga, przeczytałam i jestem pod wrażeniem :D
    Kiedy następny rozdział? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na kolejny rozdział!mam nadzieję,że pojawi się jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D ma nadzieję,że będzie jak najszybciej

    OdpowiedzUsuń